header image
 

Odcinek #269 – Radio to teatr wyobraźni III


Zapraszamy na trzeci z serii odcinek radiowo – podcastowy, czyli dziś więcej o teatrze, o montarzu, o słuchowiskach i o naszej wigilijnej produkcji, czyli po łebkach o wigilii dla pięciorga panów. Zapraszamy.
Słuchawki potrzebne od zaraz

~ dodał Dział obsługi słuchacza w dniu 14/01/2010.

Odcinki

12 Komentarze » do wpisu “Odcinek #269 – Radio to teatr wyobraźni III”

  1. Nie wydaje mi się dobrym pomysłem ujawnianie naszych wewnętrznych pomysłów i przemyśleń. Więcej w takiej rozmowie nie wezmę udziału, bo nie wiadomo kto to nagrywa. Prywatności trochę panie…

  2. NIGDY PRZENIGDY NIE NAGRYWAŁEM, NIE NAGRYWAM I NIE MAM ZAMIARU NAGRYWAĆ PRYWATNYCH ROZMÓW Z KIMKOLWIEK ZA POMOCĄ KOMUNIKATORA SKYPE. To taki komunikat z mojej stronie. Amen.

  3. Jestem za a nawet przeciw.

    Ale komentarze redakcja przyjęła.

  4. Czad… Filip i jego Zoom w akcji.
    Jak ja się nazywam? Kamyszyn?
    Ubawilem się po pachy.
    W Podcastofonie zawrzało…

  5. Kamaszyn… – albo jakoś tak. teraz już wiem, nie śmieje się!!!

  6. Nieważne Filipie jak kto sie nazywa, ważne aby publikować. Osobiście odcinek uważam za znakomity, gdybym nagrywał razem z Wami jako ten szósty, niemiałbym nic przeciwko publikacji takich nagrań (byłoby dużo cięcia bo czasami klnę jak szewc). Ale ukazanie tego jakze wspaniałego odcinka jakim jest „wigilia podkasterów” od kuchni było dobrym pomysłem.

    Ludzie, wiadomo nie od dziś, że Filip i Zoom to jedno ciało – nawet w jednym swoim promosie ma txt że jest „nieobliczalny”
    A policzyć nieobliczalność to tak jakby stąpać po próżni – taki jest Kierownik…
    Ważne, aby był…
    I nadawał…

  7. No tu się ne zgadzam. Publikować tak, ale nie wazne co. Trzeba jednak (co widać na kilku ostatnich przykladach) trzeba sie zastanowic czy to ma sens, i czy to będzie ciekawe. Ja ostatnio mam lekki nastrój dokumentalny, czyli bardziej chce robic podcasty o tym co przemija. O tym co za kilkanascie lat bedzie prawdopodobnie zapomniane…. Ale nadawac tak, byle co..nie

  8. Nieważne jak KTO się nazywa a nie co publikuje. Chodziło mi o nazwisko moje :)

  9. Panowie, trochę mnie śmieszy to wasze pisanie, że jesteście źli, ze coś tam Filip opublikował. Rozumiem, że niewiedziliście, że się nagrywa, stąd ten bełkot, rozumiem, znaczy to mogę zrozumieć. Ale komentarz kolegi Pshemka jest poprostu śmieszny. Z tego co pamiętam, to on ez upuvblicznia się w podcastach, nie słucham, ale obiło mi się o uszy, a tekst o upublicznianiu obija się o kimisje śledcze. Panowie, do sądu z tym podłym Filipem, bo coś nagrał i opublikował bez zgody, a materialy były ściśle tajne i poufne.

    Filip, wiem, że się trzymacie razem, ale nie przyjmuj się, rób swoje!

  10. Marek ktoś nas nie zrozumiał ;)

  11. Z tym naszym nagrywaniem to skoryguję nieco podane tu informacje. Każdy rejestrował swój głos osobno (rejestrator lub program do nagrywania) a na słuchawkach mieliśmy rozmowę ze Skype. Efektem tego każdy nagrał czysty głos, który świetnie nadaje się do montażu a przy okazji każdy wczuwał się w akcję i słyszał pozostałych.
    Nagrywaliśmy też całą rozmowę ze Skype by było wiadomo kto, co i kiedy mówił. Zdaje mi się że Filip nieco za bardzo zaingerował w montaż, bo się nieco fakty rozjechały, lub być może tej wersji Skype, gdzie są wszystkie głosy nagrane, nie słuchał…
    Skoro tak się chwalisz Filipie w tym odcinku, to i ja się pochwalę co nieco, bo jakoś zostałem zmarginalizowany. Pomysł narratora to mój pomysł, który rozwiązał sporo naszych problemów w przekazie informacji. Wcześniej Papa proponował gościa Czesko-języcznego do wolnego miejsca przy Wigilijnym stole.
    Nie wspomniałeś nic a nic o kolędzie… którą to ja zmontowałem i nieskromnie dodam, że nie było łatwo zrobić z naszych indywidualnych, nierówno nagranych wypocin, spójnie brzmiący chórek. Szkoda, że kierownik się nie przyłączył ;)

  12. aaa tak, zapomniało mi się o kolędzie, szczuneczek dla kolendowego montera, bo tu dałem plamę. Wiedzialem ze w trójke to robilismy, taki mialem plan na poczatku to powiedzeć, ale w natłoku bełktu gdzieś to umknęło. Zatem sorki Robcio… zwracam honor montarzysty…
    przepraszam za marginalizacje… Za rok się poprawie

Skomentuj