
Podróże małe i duże… Dziś po ostatnich wielkich wyczynach wielkich ludzi zapraszaszamy na osobiste wycieczki redaktora, który po Wiedniu sobie chodzi. Całkowiecie spontanicznie, całkowiecie bez montażu, całkowiecie bez większego sensu powstał ten odcinek. Ot redaktor mił mikrofon i miał troche czasu na chodzenie po jednym z najpięknijszych miast Europy. A wszystko to w dordze do koleżanki, której nie widział wieki, wieki. Zatem zapraszamy, po mimo zapewnie wątłej jakości i ciekawości tego odcinka. Ale dla redaktora to chwile były wyjątkowe. Mimo to zapraszamy – 25 minut.
NTDO | E354 | 2011
NTDO | E353 | 2011

Finisz czasem nie jest najważniejszy. Mimo to dziś jednak już kończymy z bieganiem. Daniel i jego samotność długodystansowca, czyli dokrętka poprzedniego odcinka. Zatem jego osatni maraton i jak to się skończyło. Krótko. Przejrzyście i na temat. Zapraszamy… i dziękujemy Danielowi, za jego pasje mówienia oraz za chęć współpracy z naszym POdcastem…
NTDO | E352 | 2011

Podróże małe i duże. Kontynuujemy cykl podróżniczy. Dziś teoretycznie bardzo krótka podróż. Tylko 42 km i 195 m. I tyle. Ale tak naprawdę za tym się kryje kilkanaście lat historii. Zatem zapraszamy na bardzo dobry monolog człowieka, który zmaga się sam z sobą. Dziś będzie o bieganiu. O podróży, którą Daniel przemierza. Będzie o tym co czuje, jak czuje, dlaczego biega i skąd się to wszystko wzięło. 40 minut, 6 godzin montażu i wspomniane docelowe 42 kilometry plus kilka już nie ważnych metrów na końcu… Dobry odcinek… dla mnie bardzo mocny i nastrojowy… Polecam!!! Dziś część pierwsza, w drugiej dowiemy się czy nasz biegacz zdolał dobiec w maratonie w Dublinie. Zapraszamy w piątek…
Aaa i znowu będzie o Kilimanjaro…!!!
NTDO | E351 | 2011

Podróże. Małe i duże. Dziś mała dziewczyna i duża góra. A tak w zasadzie dwie „blondyneczki” i dziesięciu facetów, którzy lekkuchno wpsierali owe kobietki w drodze pod górę. Zatem zapraszmay na 40 minutek gadania, czyli dziś w duecie, jedna tylko z dwóch blondynek będzie opowiadać o wyprawie życia. Karolcia – bo dziś ona wystąpi, zwana także przez dublińską chaj-sosajety, Tonim Halikiem w spódnicy. Jakościowo-dźwiękowo nie wyszło to super, bo Karolinę trudno namierzyć, a jeszcze trudniej się spotkać, ale udało nam się gdzieś w azjatyckim kraju, podczas jej prób i treningów przed następną wyprawą namówić na małe co nieco. Zatem zapraszamy…
Karolina z Dublina
